-ARIAAAA !! - zadarł się Max
-Czego ?! - krzyknęłam z kuchni
-Rzuć mi piwo !!
-Sam sobie weź !
-Prooooszę
-Nie mogę , bo będzie że ci żonę obmacuje
-Pff ! - udał obrażonego - Toom ...
-No już - Parker przewrócił oczami
Drzwi lodówki się otworzyły wyleciały z niej dwa piwa po czym lodówka się zamknęła , a puszki poleciały do salonu.
-Idioci podejść nie można ?
-Nie ? Trzeba by było wstać,podejść do kuchni,otworzyć lodówkę,wyciągnąć,zamknąć i wrócić a to nudne
Przewróciłam oczami.Żyje wśród idiotów,taa ale sama się na to zgodziłam.
-Doobry - Jay zszedł na dół
-Witamy śpiocha ! - zaśmiał się Tom
-Nie spałem długo ! Jest dopiero 12 !
-Jest jeszcze noc , co wy chcecie ? - broniłam loczka
-Jedyna co mnie rozumie - Jay usiadł na przeciwko mnie - wybraliście już imiona podobno
-Tak wczoraj - uśmiechnęłam się
-Nathan mi mówił....wiesz o tym że imie dla chłopca jest do bani prawda ?
-Ey no ! - udałam obrażoną - mi się podoba
-James Nathan lepsze - uśmiechnął się
-Pff , swoje dziecko tak nazwij ! A sorka ty nie możesz mieć dzieci - wystawiłam mu język
-No weź chcesz dziecko skrzywdzić imieniem Stiles ? - uniósł brew
-Chcesz dostać w łep ?
-Aria mówię serio...
-Ja też....
-Stiles ?! - Tom spojrzał na nas - Jest takie imie ?!
-Niestety jest....
-Biedne dziecko ...-Max pokręcił głową z dezaprobatą
-Dobra zmienię !
-Dziękujemy ! i dziecko też - Jay zaśmiał się
-Dan James może być ? - spytalam
-TAK ! - krzyknęli wszyscy
-A co do dziewczynki....
-Jakie wąty masz tym razem ?
-Lydia Alison mi wgl nie pasuje..
-Dobra dawaj swoje propozycje zanim mnie szlak trafi
-Tomsley ! - krzyknął Parker
-Maxine !
-Jayne ! - odezwał się Jay
-Nie nie i nie ,nie przechodzicie - wystawiłam im język
-No dobra powaga myślimy teraz - zarządził Max
-Wy....wy...UMIECIE MYŚLEĆ ??!! - udałam zdziwienie
Popatrzyli na mnie z miną poker face.Podniosłam ręce w geście poddania i zaczęłam się śmiać.
-Cicho kobieto my tu myślimy ! - powiedział poważnie Jay
-Diana ? Lisa ? Lauren ? - wyliczał Tom
-Czy Lisa Emily wam odpowiada ?
-TAK ! - odpowiedziało zoo
-Super - przewróciłam oczami
-Obijmy nowe imiona dla dziecka ! - Max uniósł piwo
Jay wziął piwo i dołączył do pijaków.Przyjżałam się uschniętemu kwiatkowi,tak to jest jak idioci kupują coś o co trzeba dbać.Rybka zjedzona z głupoty,kwiatek uschnął bo nie miał go kto podlać.Zrobiło mi się szkoda biednej roślinki,żałuje że nie umiem nic zrobić żeby go 'uzdrowić'. Dotknęłam jego uschniętych liści.Chwilę później zauważyłam,że listek powoli robi się zielony.
-Co kurwa ....?!
Kilka minut później cały kwiatek ożył tzn. był znowu zielony.
-Aria czy ten kwiatek nie był uschnięty ? -Siva zrobił minę WTF schodząc ze schodów
-Był,ale już nie jest...
-Jakim cudem ? -Wytrzeszczył gały Tom
-Dotknęłam i odżyło
-Dar ducha uzdrawia nie ? - Sev uśmiechnął się - widać roślinki też
-To znaczy....MOGĘ SPRAWIĆ ŻEBY ICH MÓZGI ODŻYŁY ?!
-Na to już nie ma ratunku niestety - Siva udał smutnego
-Ey , nasze mózgi żyją ! - oburzył się Tom
-I krzyczą,żeby je uratować od waszych chorych pomysłów - powiedział Nathan schodząc na dół
-Czyli rybki też nie wskrzesisz ? - Jay posmutniał
-Przetrawioną przez ciebie ? Raczej nie - wystawiłam mu język
-Czyli muszę odkupić.SZLAK !
-Powinieneś już dawno temu...
-Zapomniałem , a ty co oskarżyciel ?
-Tak
-A ugryź się !
-Wiesz chyba mogę sprawić,żeby twoje loczki ożyły - wyciągnęłam rękę w kierunku Jaya
-ODCZEP SIĘ OD MOICH PIĘKNYCH LŚNIĄCYCH ŚWIEŻYCH LOCZKÓW !!
-Jakie świeże,nie myte od kilku wieków...-zaśmiałam się
-GIŃ,PRZEPADNIJ MORDERCO LOCZKÓW ! - pisnął i uciekł
Zaśmialiśmy się wszyscy.
-Pjona mamy argument na ogarnięcie Jaya - Seev
-I na resztę - Nathan
Do domu wszedł mój brat.
-Jest problem,Josha ktoś porwał - powiedział
________________________
Next po długiej przerwie :3
Mam nadzieje,że się podoba.
Z szczególną dedykacją dla Gosi,pisane przy naszej konfie (pizd o drzewo,pizd o drzewo ....xD ) <3
sobota, 23 lutego 2013
piątek, 28 grudnia 2012
Part 26 - Propozycje imion i niespodzianka
Wstałam rano i zauważyłam,że Nathana już nie ma.Przejrzałam po raz kolejny pamiętnik matki.Opisała nawet pierwsze spotkanie z ojcem.Od początku wiedziała czym jest i miała nadzieje że i ona się taka stanie.Nie wiedziała jednak,że to spawa genów.Zeszłam do kuchni,była pusta jak nigdy.Usiadłam na kanapie i spojrzałam w stronę gdzie kiedyś było akwarium Sivy.'Jay już dawno powinien odkupić mu tą rybkę'. Nie umiałam wysiedzieć w miejscu,może gdybym nie była sama.Wyszłam z domu.Nie byłam głodna więc polowanie odpadało.Po chwili postanowiłam pójść do parku,gdzie kiedyś spędzałam dużo czasu.Usiadłam pod drzewem i wspominałam swoje życie zanim spotkałam Seev'a.Dzięki niemu mam teraz przyjaciół,nie żyję w strachu i mam chłopaka.Rozmyślania przerwał mi znajomy piesek.
-Słodziaku ty nadal tutaj ? - pogłaskałam psa za uchem
To był ten sam pies,którego dokarmiałam wcześniej gdy byłam bezdomna.
-Przepraszam,ale to mój pies i chciałabym już go zabrać do domu - powiedziała jakaś dziewczyna zapinając psu obroże
-Oczywiście,ale niedawno dokarmiałam tutaj tego psa i nawet zadałam sobie ten trud aby porozwieszać ogłoszenia i znaleźć mu właściciela.Dlaczego się wtedy pani nie zgłosiła ? - spytałam uśmiechając się przyjaźnie
-Niech mi pani czasu nie zabiera ! To mój pies i koniec ! - krzyknęła i odeszła odciągając psa aż ten piszczał z bólu
Przewróciłam oczami i siedziałam dalej.Nagle zauważyłam obok siebie kartkę papieru.Rozejrzałam się wkoło,ale park był pusty.Co jeśli to od Madeleine ? Pełna obaw otworzyłam
-Słodziaku ty nadal tutaj ? - pogłaskałam psa za uchem
To był ten sam pies,którego dokarmiałam wcześniej gdy byłam bezdomna.
-Przepraszam,ale to mój pies i chciałabym już go zabrać do domu - powiedziała jakaś dziewczyna zapinając psu obroże
-Oczywiście,ale niedawno dokarmiałam tutaj tego psa i nawet zadałam sobie ten trud aby porozwieszać ogłoszenia i znaleźć mu właściciela.Dlaczego się wtedy pani nie zgłosiła ? - spytałam uśmiechając się przyjaźnie
-Niech mi pani czasu nie zabiera ! To mój pies i koniec ! - krzyknęła i odeszła odciągając psa aż ten piszczał z bólu
Przewróciłam oczami i siedziałam dalej.Nagle zauważyłam obok siebie kartkę papieru.Rozejrzałam się wkoło,ale park był pusty.Co jeśli to od Madeleine ? Pełna obaw otworzyłam
"Mam dla ciebie niespodziankę.
Przyjdź do domu
N <3"
Zaśmiałam się,czego ten debil nie wymyśli.Posłusznie poszłam do domu.W salonie leżeli rozłożeni na kanapie i stole Max,TomTom i Jay.Przed kanapą stała strzałka w górę czyli na schody.
-O Aria ! Miałem to trzymać,ale wiesz nie chciało mi się - wzruszył ramionami Parker
-Leniuch - zaśmiałam się
Weszłam do naszego pokoju,na łóżku leżała karteczka i jakaś paczka.
"No Hej słońce !
Ubierz się i podążaj za mapą,która jest niżej.
N <3 "
Uśmiechnęłam się.Otworzyłam pudełko,w środku była [ka buum xd].Na sam widok oczy mi się rozszerzyły.Sukienka była śliczna.Przebrałam się szybko,teraz tylko znaleźć buty i dodatki.Czerwone szpilki hm...powinny być dobre.Wzięłam mapę do ręki i wyszłam z domu.Doprowadziła mnie do jakiejś restauracji.Weszłam do środka,było pusto.Na podłodze były płatki róż.
-I'm glad you came - szepnął mi Nathan do ucha
-Nath , z jakiego powodu to przygotowałeś ? - odwróciłam się do niego
-Pierwszy raz nie musi mieć okazji słonce , tak wgl. ślicznie wyglądasz - pocałował mnie w policzek
-Dziękuje , więc co tam masz ? - wskazałam na restaurację
-Chodź się przekonasz - wziął mnie za rękę
Na środku był jeden stolik,a na nim tylko butelka szampana.Na podłodze leżały płatki róż,a w tle leciała wolna muzyka.
-Pomyślałem,że po co nam jedzenie skoro jesteśmy wampirami - odsunął mi krzesło
-Więc będziemy pić i patrzeć na siebie ? -zaśmiałam sie
-Będziemy rozmawiać przede wszystkim
-A o czym to ?
-O imieniu dla dziecka - powiedział nalewając szampana
-Jakie proponujesz ?- spojrzałam na niego - oprócz James Nathan oczywiście
-Przecież jest piękne ! - udał urażonego
-Kochanie serio jakie jeszcze proponujesz ? - uśmiechnęłam się
-Jack i Louise ?
-Hm..Jack mi się kojarzy z psem
-To nie , może by tak Jamie ?
-Jakoś nie pasuje , co ty na Alfie ?
-Aflie ? Nieee - pokręcił głową i łyknął szampana - Aaron ?
-To mi się z kolei kojarzy z jakimś królem , może Stilles ?
-Ładne i niespotykane ,może być o ile będzie to James Stilles albo Stilles James
-Niech będzie - zaśmiałam się - teraz dla dziewczynki
-Rebeccka ?
-Jeszcze będa na nią wołać Becka ,lepiej nie
-Lucy ?
-Hau Hau - naśladowałam psa
-Dobra,dobra kapuję nie pasuje ci - zaśmiał się - Lydia ?
-Śliczne ! - uśmiechnęłam się szeroko
-Dziękuje ,że mnie doceniasz a drugie jakie ?
-Katie ? Alison ? Olivia ?
-Katie , kojarzy mi się z kotem więc nie ale Alison może być - uśmiechnął się
-No i załatwione , Stilles James i Lydia Alison
-Tak piękne imiona z nazwiskiem Sykes
-Będą nosić moje nazwisko,ponieważ nie jesteśmy małżeństwem głąbie - wystawiłam mu język
-Jeszcze nie - wstał
-Nathan co ty ...? - urwałam
Sykes klęknął przed mną i wyciągnął pudełeczko.
-Ario słońce zostaniesz moją żoną ? - spytał patrząc mi w oczy
-Oczywiście,że tak - wzruszyłam się
Nathan wsunął mi pierścionek na palec i podniósł.Okręcił mnie w powietrzu i przytulił mocno.
-Nath,przecież wiedziałeś co powiem
-Wiedziałem,ale i tak jestem najszczęśliwszym facetem pod słońcem
_______________________________
Bardzo go zjebałam przyznać szczerze
Dobra,oby się wam podobał ♥
Nie bd wam dupy zawracać , do następnego.
Niech cynamon będzie z wami !
(ciupkę mi wali xd)
Ps.Sandy i Gosiu wiecie że was kocham ? xd ♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)