środa, 1 maja 2013

Part 31 - Nareszcie w domu



Wzięłam głęboki oddech i przekroczyłam próg domu. Salon był przemeblowany , żeby dziecko miało gdzie biegać i się bawić. Ściany pomalowane na odcień kawowy. Czarna kanapa stała naprzeciwko kominka ,nad którym wisiał telewizor plazmowy. W kącie salonu stało czarne pianino. (coś typu to )
-Pozmienialiście tutaj – powiedziałam
-Dla dziecka
Do salonu weszli: JJ,Josh,Jaymi,George,Max,Jay i Tom. Nathana z dzieckiem nadal nie było , pewnie ciągle się dobrze bawią na placu.
-O Lauren – powiedział Max
-Heej – powiedziałam nerwowym głosem
-Lauren ma wam do powiedzenia coś ważnego  - odezwał się Siva
-Nie czekamy na Nathana ? – spytałam
-To mu troche zajmie , no już gadaj –pogonił mnie
-W-w-wolę pokazać –zająkałam się
Chłopacy popatrzyli na siebie ze zdziwieniem. Zamknęłam oczy i ściągnęłam z siebie zaklęcie ,które pozwoliło mi ukryć swoją tożsamość dopóki ktoś nie spojrzał mi w oczy. Otworzyłam oczy i spojrzałam na każdego z osobna. Stali z szeroko otwartymi oczami, niektórzy typu Jay czy Josh  stali również z szeroko otwartą gębą.  Tylko mina Georga różniła się od pozostałych. Był widocznie zadowolony , na jego twarzy nie było żadnych oznak szoku.
-Wiedziałem ! Nie oszalałem ! – podbiegł i przytulił mnie
Wtuliłam się w niego. Tak strasznie mi tego brakowało. (Gosia kojarzy się z czymś ? xd )
-Grupowy przytulaniec ? – zaproponował Sev
-Czemu nie – zaśmiałam się nie puszczając Georga
Rzucili się w naszą stronę i przytulili. Nareszcie jestem z moimi kochanymi idiotami.  Usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwi.
-Co się dzieje ? – rozpoznałam głos Nathana
Puścili mnie i rozeszli się, żeby mnie dobrze zobaczył. Spojrzał na mnie i podobnie jak reszta wytrzeszczył gały.
-MAMA ! – dziewczynka podeszła do mnie i przytuliła się
Stałam zdziwiona.
-Sskąd wiesz kim jestem ? – spytałam patrząc na nią
-Serduszko wyczuło – uśmiechnęła się słodko
Kucnęłam i przytuliłam ją do siebie.
-Moja córeczka – pocałowałam ją w czoło – dobrze się tobą zajmowali ?
-Tak, tatuś nie spuszczał ze mnie oczu – spojrzała na Nathana
-A reszta była dla ciebie miła ?
-Tak , nawet bardzo.
-Kogo najbardziej polubiłaś ?
-Wujka Jaya ! Fajnie się go za włosy ciągnie ! – pobiegła do Jaya i usiadła mu na kolanach
Zaśmiałam się i wstałam.
-Aria… -szepnął Nathan
-Proszę mów mi Lauren , Aria umarła 17 lat temu – powiedziałam
-Wróciłaś…
Nie wytrzymałam. Pobiegłam i przytuliłam go. Objął mnie mocno.
-Tęskniłem za tobą – szepnął mi do ucha
-Ja za tobą też –wtuliłam się w niego mocniej
Po chwili wyplątałam się z uścisku.  Spojrzał mi w oczy i się uśmiechnął,
-Rodzina nareszcie w komplecie
-Nareszcie
Usiadłam na kanapie obok Geo i Maxa.
-Dlaczego dopiero teraz ? – spytał Jay
-Dopiero niedawno uciekłam z sierocińca i nie , nie mogłam napisać – wystawiłam mu język – ciekawe czy nadal potrafię ożywić twoje włosy
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Brakowało nam tego , nie miał kto grozić loczkowi – zaśmiał się Max
-Starczy, że Lisa mnie za włosy ciągnie. Wystarczająco chyba cierpię – zrobił smutną minkę
-Za to jesteś jej ulubionym wujkiem , to zaszczyt – uśmiechnęłam się
-No wiem -przytulił Lise do siebie
-Zmieniło się coś jak mnie nie było ? – spytałam
-Em…- Tom spojrzał na Maxa
-O co chodzi ? – spojrzałam na łysola
-No bo…ja…się z kimś spotykam…- powiedział i zarumienił się
-Z kim ? – spytałam ciekawa
-Nie spodoba ci się to
-Nie może być aż tak źle
-Może być…. – urwał
-Może być coś gorszego od spotykania się z Madeleine ? –zaśmiałam się
Spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami.
-Nie…-urwałam

____________________
Oto i 31 ^^ 
Jak dla mnie jest jakiś niedorobiony ,ale ocene zostawiam wam.
Kolejny jak bd 6 komów, kocham was <3 
Ps. Czytałam serie 'Dom Nocy' chyba do tomu gdzie na końcu umarła mama Zoey , urwałam bo wtedy nie było w bibliotece kolejnego :c

niedziela, 28 kwietnia 2013

Part 30 - Misja



Szłam wolno w stronę cmentarza .Patrzyłam na chodnik kłębiąc moje myśli na czymś banalnym jak to, że niebo jest niebieskie albo że trawa jest zielona. Nagle na kogoś wpadłam.
-Przepraszam – mruknęłam i próbowałam ominąć tą osobę nadal patrząc na ziemie
-Nie to ja przepraszam – powiedział chłopak łapiąc mnie za nadgarstek
-Puść ,śpieszę się
Wiedziałam kto to jest. Wyczułam go. Dlatego właśnie nie chciałam podnosić wzroku. Nie mogłam ryzykować że mnie rozpozna.
-Spójrz na mnie chodź
Niechętnie podniosłam głowę, jednak nie spojrzałam mu w oczy. Po oczach by mnie rozpoznał.
-Gdzie się tak śpieszysz ? – spytał
-Na cmentarz
-Ale tu w okolicy jest tylko ten sprzed wojny
-Na ten się właśnie wybieram
-Przecież od dawna tam nikogo nie pogrzebali
-Mój dziadek tam leży, rodzina go olała ale ja chce się za niego pomodlić...
-Rozumiem…. Tak w ogóle George jestem – podał mi rękę
-Miło mi cię poznać – uśmiechnęłam się lekko – musze już iść paa
Odwróciłam się i ruszyłam.
-Ey !! Zdradź mi swoje imie ! – krzyknął za mną
-Lauren – powiedziałam
Poszłam na cmentarz i od razu skierowałam się do grobowca. Wzięłam głęboki oddech.
-No to zaczynamy – powiedziałam sama do siebie
Zamknęłam oczy i skupiłam się. Wiatr zaczął wiać mocniej, trawa wokół grobowca zapłonęła.  Wypowiedziałam na głos zaklęcie po łacinie, które wykułam na pamięć poprzedniego wieczoru. Usłyszałam trzask gałęzi za sobą. Pięknie,łowcy….Znowu - szepnęłam w myślach.

*Perspektywa Georga* 

-Chłopaki chyba oszalałem – powiedziałem wchodząc do domu
-Dlaczego tak myślisz młody ? – spytał mnie Jaymi
-Chyba widziałem dusze Arii w innym ciele –szepnąłem siadając między Jayem a Maxem
-Jak to ? – zdziwił się Siva
-Nie mam pojęcia, może odżyła w innym ciele
-Myślisz, że nas pamięta ? –Spytał Jay
-Nie wiem –odpowiedziałem – ale niechętnie patrzyła na mnie
-Więc możliwe
-Gdzie ją widziałeś ? –spytał Tom wchodząc do pokoju
-Szła do starego cmentarza
-Przecież od dawna tam nic nie ma – powiedział Max
-Powiedziała, że jej dziadek jest tam pochowany – wzruszył ramionami
-Dziwne…. idziemy tam – powiedział łysol
-Po co ? – spytałem zdziwiony
-Musimy się przekonać czy to ona
Do pokoju wszedł Nathan z 8 letnią dziewczynką na rękach.
-Gdzie idziecie ? –spytał
Spojrzeliśmy po sobie i powiedzieliśmy mu o wszystkim.
-Idę z wami – powiedział stawiając dziecko na ziemi – Lisa zostajesz z wujkiem Jayem
-Ale wujek Jay idzie z wami ! – krzyknął loczek
-Ja z nią zostanę – powiedział Seev
-Dzięki –pocałował córkę w policzek
Wyszliśmy i skierowaliśmy się na cmentarz.

*Perspektywa Lauren*

Utworzyłam tarczę, która broniła mnie przed strzałami.  Za mną walił się grobowiec. Misja prawie wykonana. Usłyszałam kroki. Nie, nie, nie ! Ci debile nie mogli tu przyjść ! – warknęłam. Odbiłam strzały od tarczy. Trafiły prosto w serca łowców.  Usłyszałam brawa . Przewróciłam oczami i odwróciłam się. Spojrzałam na wraki grobowca. Misja wykonana.  Spojrzałam w niebo. 

„Nyks ! Wykonałam twoją misje. Możesz mnie już zabić”
„Nigdy nie odbieram moim dzieciom tego co im dałam”
„To znaczy,że …??”
„Możesz spędzić to życie z twoim ukochanym i waszym dzieckiem. Nie ma za co”

-Lauren ? – powiedział George
Nie odpowiedziałam.
-Czym ty jesteś ? – spytał
-Człowiekiem…- szepnęłam – Jestem tylko człowiekiem
-Człowiekiem z nadnaturalnymi mocami – powiedział Jay
-No cóż , dostałam to więc muszę z tym żyć
Zaczęłam szukać sposobu na ucieczkę.
-Możemy o coś spytać ? – odezwał się Max
Czułam na sobie spojrzenie Nathana. Jednak nadal uparcie patrzyłam w niebo
-Pytajcie
-Czy ty…nas znasz ?
-Pierwszy raz was widzę
Co było prawdą – pierwszy raz w tym życiu
-Aria…- szepnął Nathan a w jego głosie brzmiała tęsknota
Odwróciłam głowę. Do oczu napłynęły mi łzy.
-Wybaczcie, jestem zmęczona. Wypełniłam ciężką misje i muszę odpocząć… Do kiedyś 

Zniknęłam. Teleportowałam się do pokoju. Usiadłam na łóżku i rozpłakałam się . Cała tęsknota za nim wróciła, chodź nie popatrzyłam na jego twarz. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Wstałam rano i od razu poszłam pod prysznic. Postanowiłam przejść się po mieście.  Ubrałam to . Włosy spięłam w kłosa po lewej stronie. Nałożyłam lekki makijaż i zeszłam na dół. Wyszłam z hotelu i poszłam do sklepiku, żeby kupić sobie jakąś bułkę i coś do picia. Po zakupieniu jedzenia poszłam prosto przed siebie. Nogi zaprowadziły mnie na plac zabaw, a może to Nyks mnie tam zaprowadziła ?  Nie ważne. Ważne jest to kto tam był. A mianowicie Nathan i nasza córka. Oczy mnie zapiekły. Szybko odwróciłam wzrok i ruszyłam w przeciwną stronę.

-Czekaj – powiedział głos za mną
Zatrzymałam się i wzięłam głęboki oddech
-Lauren prawda ?
-Tak…
-Jestem Siva – stanął przed mną i podał mi rękę
Uścisnęłam ją,starając nie patrzeć mu w oczy
-Miło mi poznać – szepnęłam
-Spójrz mi w oczy – powiedział
Nie ruszyłam się. Chwycił mnie za podbródek i zmusił do spojrzenia w oczy.
-Wiedziałem- powiedział po chwili
-Proszę nie mów reszcie…
-Aria –szepnął i przytulił mnie
Wtuliłam się w niego modląc się ,że reszta tego nie widzi
-Nawet nie wiesz jak tęskniliśmy – powiedział gdy już mnie puścił
-Ja też – otarłam łzy
-Dlaczego do nas nie przyszłaś skoro pamiętasz ? – spytał – jakim cudem w ogóle pamiętasz ?
-Nyks , w zamian za wypełnienie misji dała mi nowe życie i wspomnienia z poprzedniego – wyjaśniłam
-Odpowiedz na moje pierwsze pytanie moja droga
-Byłam w sierocińcu , uciekłam przed wczoraj
-Nie mogłaś wysłać wiadomości ?
- Zaczęłyby się pytania ,zakonnice są wścibskie
-Wróć do nas – poprosił
-Nie mogę…
-Dlaczego nie ? Znalazłaś nowych przyjaciół ? – powiedział zranionym głosem
-Przez te 17 lat byłam samotna, nawet nie próbowałam nawiązać przyjaźni
-Więc dlaczego ?
-Bo… sama nie wiem
-Proszę cię – spojrzał mi w oczy – poznaj swoje dziecko
-Jak…jak ją nazwał ?
-Lisa Aria – uśmiechnął się
-Ładnie – łzy znowu napłynęły do moich oczu
-Chodź – podsunął mi ramie
Ujęłam je i poszłam za nim.
-Dziękuje 
-Wiesz co mnie zastanawia ?
-Nie co takiego ?
-Dlaczego to zawsze mnie spotykasz pierwszego ?
Zaśmiałam sie
-Pierwszy był George -wystawiłam mu język
-Ale on cię nie poznał , ja jestem w 100% pewny
 -No dobrze , masz ten zaszczyt i poznałeś mnie pierwszy - przewróciłam oczami
-Tak w ogóle , rozpuść włosy maleńka - rozwalił mojego koka - no tak lepiej
-Jeszcze raz powiesz maleńka ,a dostaniesz w kolegę
-Stara kochana Aria , tęskniłem za tym - przytulił mnie
-Mów mi Lauren ,nie jestem już Arią
-Lauren ?
-Price
-Więc , witaj w domu Lauren Price
 Dom , nareszcie.

____________________
Macie 30 ^^ 
Zgłupiałam chyba dodając wam ten rozdział , no ale cóż czego się nie robi dla kochanych osób ;*

Odpowiedź dla Nika_TW ♥ - Przeczytałam z tej serii chyba z 8 tomów. Kocham tą serie , dlatego użyłam postać Nyks :) Moja postać została przez nią naznaczona do misji ,a nie tak jak Zoey (tak się nazywała nie ? ) która miała pełny półksiężyc na czole. Jednak,można powiedzieć że trochę się na tym wzoruje ^^ 

Kobus ogarnij dupe ! Następnym razem za twój spam nie dodam rozdziału ;p I też cię kocham ♥ 

Gosia , jak zwykle nie ogarnięta ;p Nie kończę tego bloga, przez inteligentną grupe o TW piszę tu dalej to opowiadanie xd Ty sklerotyk jesteś nic na to nie poradzę, chyba musze zacząć ci pisac "DODAŁAM KOLEJNY.PRZECZYTAJ I SKOMENTUJ DEBILU' ^^  Kocham cię wiesz ♥

I jeszcze dedyk dla Magdy - Uważaj na Amandę i Kubę debie :p ;*

Kolejny jak będzie 6 komów i Kobus spam się nie liczy xd

piątek, 26 kwietnia 2013

Part 29 - Nowe życie

*17 lat później*

5 Listopad.Noc.Wyszłam z domu dziecka.Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam cicho.17 lat temu zakonnice znalazły mnie osieroconą w środku lasu.Od tamtej pory nikt mnie nie przygarnął.Zakonnice nie wiedziały czego,widziały we mnie grzeczną,uprzejmą,uczynną,spokojną,ułożoną młodą dziewczynę.Ale prawda jest taka,że jestem inna.Nie mogłam dłużej czekać,musiałam uciec.Ubrałam kask i usiadłam na skuter.Spojrzałam ostatni raz na Southwark,w którym się wychowałam po raz drugi.Odpaliłam i ruszyłam ku Londynowi.W poprzednim życiu byłam wampirem.Aria Leigh McClought.Urodzona w 1460 r , córka burmistrza.Zmieniona w dniu 18 urodzin przez Nathana Sykesa.Przez wieki zdążyłam zrazić do siebie ludzi .Skłonna do odważnych czynów.Z pozoru nieśmiała otwierałam się przy bliższym poznaniu.Posiadałam rzadko spotykany żywioł ducha jednak nie znałam jego właściwości więc uznałam go za zbędny.Po tamtym,życiu zostały mi jedynie wspomnienia.Teraz byłam człowiekiem.Jednak zostałam naznaczona przez Nyks - bogini nocy.Posiadam jednak zdolność panowania nad magią.Więc nie jestem zwykłym człowiekiem.Bogini rzuciła zaklęcie,żeby nikt mnie nie adoptował.Tak było najlepiej.Nawet nie wiem o przez ten czas działo się u moich starych znajomych.Ciekawe czy dziecko żyje...Ehh nie ważne i tak się nie dowiem.Nie mogę ich zobaczyć.Wykonam misję i będę mieć spokój. Gdybym ich zobaczyła zapragnęłabym być blisko,a tego nie chcę,nie mogę....Musze się skupić.Mam ważne zadanie do wykonania.Kilka godzin później byłam już w Londynie.Zatrzymałam się w jakimś hotelu.Był wczesny ranek.Wymyłam sie,przebrałam i akurat była 11 więc zeszłam na śniadanie.Zamówiłam naleśniki i herbatę.Po zjedzeniu wróciłam do pokoju.Przestudiowałam plan działania jeszcze raz.Poszłam do łazienki i nałożyłam lekki makijaż.Teraz gdy jestem człowiekiem muszę o siebie dbać.Podciągnęłam rzęsy tuszem,zrobiłam kreskę,usta pomalowałam czerwoną szminką.Spojrzałam w lustro.Postanowiłam rozpuścić włosy.Rozpuściłam koka.Blond włosy sięgające do połowy pleców opadły mi na ramiona.Przyjżałam się sobie i stwierdziłam,że nie wyglądam źle.Wyszłam z hotelu i skierowałam się ku cmentarzowi.

Nazywam się Lauren Price.Mam 17 lat.Jestem naznaczona przez Nyks i właśnie idę wypełnić daną mi przez nią misję.Zniszczę grobowiec Celetis i zakończę tym odprawianie tam czarnych mszy ku jej czci.Ciekawe tylko czy po wykonaniu tego nadal będę żyć ,czy niepotrzebna umrę...

______________
Yhghhhhhhhh !!
Baran przez ciebie jestem zmuszona pisać dalej ! :(
 Następny dodam jak bd 6 komów :p
Kocham was ludzie ! <3
Macie tu starą Arie (której zapomniałam publikować kiedyś xd )  i nową Lauren
Wybaczcie wczoraj się ze zdjęciem pomyliłam xd
Widzicie jakieś podobieństwo czy są całkowicie inne ? ;3
Piszcie w komentarzach ;*
Do kiedyś tam miśki ;***

czwartek, 25 kwietnia 2013

Part 28 - Strzała

-Idę go szukać - oświadczył JJ gdy skończył opowiadać
-Idziemy z tobą -powiedziałam wstając
-Chciałem was tylko powiadomić , na wszelki wypadek gdybyście go zobaczyli
-Rozdzielimy się i go znajdziemy
Westchnął i niechętnie się zgodził.Nie miał zbyt wyboru.Podzieliliśmy się na grupy 2 osobowe ,a w domu został Jaymi.JJ i George,Nathan i Jay,Max i ja.Oczywiście chciałam być z Nathanem ,ale stwierdzili że zamiast szukać będziemy się miziać.Chciałabym,żeby był blisko ale lepiej nie ryzykować.Przy nim się nie kontroluje.Dostałam przedział na cmentarzu.Był stary,pewnie jeszcze sprzed wojny.
-Przerażające
Spojrzałam w miejsce ,w którym stał Max.Przed nim był otwarty grób.Ziemia była rozkopana pazurami,a wieko trumny oderwane i odrzucone w bok.Płyta nagrobna była rozbita i w kawałkach leżała obok grobu,przysypana rozoraną ziemią.Spojrzałam w dół.Trumna od środka była podrapana i obita.Jakby zakopali kogoś żywcem i próbował się uwolnić.Próba ucieczki jednak się nie udała i ta osoba umarła.Ciało było zmasakrowane.Części ubioru leżały w strzępach w każdym miejscu,skóra była rozerwana,kości połamane i skruszone,wnętrzności nie było.Ktoś musiał je zjeść.
-Mamy w mieście kogoś kto lubuje się w martwych przekąskach
-Fuj -skomentowałam i odsunęłam się
Rozejrzałam się.Moją uwagę przykuł grobowiec.Był na skraju cmentarza.Zamknięty i porośnięty mchem i innymi roślinami.Odgarnęłam ręką rośliny,żeby zobaczyć czyj jest.Pod gęstą warstwą zobaczyłam napis po hiszpańsku 'ese maldito' co znaczyło ' ta przeklęta'. Sięgnęłam wyżej szukając nazwiska lub czegoś podobnego.Odgarnęłam kolejną warstwę pod nią były litery w nieznanym języku.Po chwili rozpoznałam,że to łacina ale sens dalej był mi nie znany.Zawołałam Maxa i dalej wpatrywałam się w napis.Max dotknął napisu i przejechał palcami po literach.
-C - dotknął pierwszych liter - Cele
-Mało mi to mówi - mruknęłam
-Tych nie znam - dotknął końcówki - s
W środku zostały jeszcze dwie litery.Nagle mnie olśniło.
-Celetis
-Co ?
-Raczej kto
-Kto to jest ?- spytał zdziwiony
-Celetis - bogini nocy,śmierci i rozkładu
Max odgarnął resztę roślin,podczas gdy ja obeszłam grobowiec na około.Stanęłam przed drzwiami.Z pomocą Maxa próbowałam go otworzyć.Z daleka usłyszałam trzask gałęzi i świst powietrza.Wampir popchnął mnie w bok,a w miejscu gdzie stałam przeleciała strzała i wbiła się w drzwi.Max wyciągnął ją i podał mi rękę.Migiem byliśmy w domu.
-Mamy wrogów - powiedział wbijając strzałe w stół
-Mało nie...-urwałam - co ty tu robisz ?!
Madeleine uśmiechnęła się drapieżnie
-Pomagam jak widzisz
-Ty pomagasz ?!
-Twój loczkowaty kolega wpadł do mojego domu i zaczął mnie oskarżać , postanowiłam pomóc
-Bo większość naszych problemów to twoja wina -Jay
-Nie tym razem
-Wiesz kto go porwał ?
-Nie
-Wiesz czyje to ? - wskazałam na strzałe
-Nie
-Więc jak chcesz pomóc ?
-Jestem starsza,mądrzejsza,silniejsza,jednym słowem potrzebujecie mnie
-Damy rade sami - warknęłam
-Spokojnie -szepnął Nathan i objął mnie - mało nie co ?
-oberwałam tą strzałą - dokończyłam
-Nie ma za co -zaśmiał się Max
-Nic nie znaleźliście ? -spojrzałam na wszystkich
Pokręcili głowami
-Nic...jakby rozpłynął się w powietrzu -Powiedział Jaymi
-Spytajcie czarownic - powiedziała Madeleine - mogą rzucić czar lokalizujący
Udaliśmy się do czarownic.Nie podobało mi się że Madeleine idzie z nami ,ale nic nie mogłam zrobić.Doszliśmy do domku w środku lasu ,z którego rozlegały się przeraźliwe krzyki.
-Josh !! -zadarł się Jaymi i wbiegł do domu
Weszliśmy za nim.Josh leżał na stole a czarownice go uzdrawiały
-Co z nim ? -spytałam
-Ktoś nieźle go zranił - powiedziała najstarsza - wyliże się
-Josh debilu napędziłeś nam niezłego stracha - powiedział JJ
-Cały dzień cię szukaliśmy - dodał George
-Przepraszam...-powiedział cicho wykończonym głosem
-Prześpij się dampirze - powiedziała stara wiedźma
Po czym spojrzała na mnie,a raczej na mój brzuch.
-Będziesz rodzić wkrótce - powiedziała
-Naprawdę ?? -spojrzałam na sporych rozmiarów brzuch - nawet nie wiem kiedy tak urósł , nie zauważyłam jakoś
-Wampirze dzieci szybko rosną
-Widać - Nathan objął mnie od tyłu i przytulił do siebie
Uśmiechnęłam się i niechętnie uwolniłam się z uścisku.
-Zaraz wracam,muszę się dotlenić - pocałowałam go w policzek i wyszłam
Usiadłam na schodkach na taras i patrzyłam na mój brzuch.Kompletnie zapomniałam o otaczającym mnie świecie.Znowu usłyszałam świst powietrza.Tym razem strzała trafiła w cel.W moje serce.

*perspektywa Nathana*

Usłyszałem krzyk.
-Aria !! - krzyknąłem i wybiegłem z domu
Leżała we krwi ze strzałą wbitą w serce.Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do środka.Położyłem na drugim stole.
-Zróbcie coś ! - krzyknąłem do czarownic
-Nie możemy , strzała trafiła w serce
-A dziecko ?!
-Możemy spróbować je uratować
Patrzyłem na to załzawionymi oczami.Czułem jak łzy spływają po moich policzkach.Nie liczyło się nic.Chciałem,żeby przeżyli obydwoje,ale to jest nie możliwe.Aria - miłość mojego życia,wampirka którą sam zmieniłem,z którą miałem dziecko,właśnie leżała na stole z strzałą w sercu,nie miała szans na przeżycie.Moje życie właśnie straciło sens.
-Ma pan córkę - powiedziała młoda czarownica podając mi zawiniątko
Straciłem miłość ,ale muszę zaopiekować się naszym dzieckiem.
- Czyli Lisa Emily ? - powiedział Jay podchodząc do mnie
-Nie - powiedziałem - Lisa Aria

*perspektywa Arii (a raczej jej duszy)*

"Gdzie jestem ? Czy to niebo ? A może piekło ? No cóż przynajmniej śmierć nie była jakaś specjalnie bolesna.Chwileczkę....co z dzieckiem ?? *spojrzałam na mój brzuch- płaski*  Może je uratowali.Mam taką nadzieje,dziecko zasłużyło na życie.

-Witaj Ario 
-Kim jesteś ?? 
-Nyks 
-Wybacz mi bogini *uklęknęłam*
-Powstań dziecko
-Gdzie jestem ?
 -W moim królestwie
-Jak tu pięknie *rozejrzałam się wokoło*
-Mam dla ciebie propozycje dziecko
-Jaką ?
-Wiem,że zostałaś zamordowana z zimną krwią .Twój narzeczony i przyjaciele się już tym zajęli.Chciałabym,żebyś wróciła na ziemię i zrobiła coś dla mnie.
-Co takiego ?
-Zniszczysz grobowiec Celetis
-Dlaczego ?
-Odprawiają tam czarną magie, to miejsce musi zostać zniszczone a ja nie mogę tego zrobić
-Rozumiem
-Oczywiście twoja dusza będzie pamiętać tamto życie.Dostaniesz nowe ciało i imie.
-Dobrze.Powiedz mi jak zniszczyć grobowiec.
-Mam rozumieć,że się zgadzasz ?
-Tak 
___________________

Przed ostatni rozdział.
Tylko mnie nie zabijajcie za to co napisałam.
Musiałam to zrobić
Więc do ostatniego miśki <3

sobota, 23 lutego 2013

Part 27 - Ożywianie

-ARIAAAA !! - zadarł się Max
-Czego ?! - krzyknęłam z kuchni
-Rzuć mi piwo !!
-Sam sobie weź !
-Prooooszę
-Nie mogę , bo będzie że ci żonę obmacuje
-Pff ! - udał obrażonego - Toom ...
-No już - Parker przewrócił oczami
Drzwi lodówki się otworzyły wyleciały z niej dwa piwa po czym lodówka się zamknęła , a puszki poleciały do salonu.
-Idioci podejść nie można ?
-Nie ? Trzeba by było wstać,podejść do kuchni,otworzyć lodówkę,wyciągnąć,zamknąć i wrócić a to nudne
Przewróciłam oczami.Żyje wśród idiotów,taa ale sama się na to zgodziłam.
-Doobry - Jay zszedł na dół
-Witamy śpiocha ! - zaśmiał się Tom
-Nie spałem długo ! Jest dopiero 12 !
-Jest jeszcze noc , co wy chcecie ? - broniłam loczka
-Jedyna co mnie rozumie - Jay usiadł na przeciwko mnie - wybraliście już imiona podobno
-Tak wczoraj - uśmiechnęłam się
-Nathan mi mówił....wiesz o tym że imie dla chłopca jest do bani prawda ?
-Ey no ! - udałam obrażoną - mi się podoba
-James Nathan lepsze - uśmiechnął się
-Pff , swoje dziecko tak nazwij ! A sorka ty nie możesz mieć dzieci - wystawiłam mu język
-No weź chcesz dziecko skrzywdzić imieniem Stiles ? - uniósł brew
-Chcesz dostać w łep ?
-Aria mówię serio...
-Ja też....
-Stiles ?! - Tom spojrzał na nas - Jest takie imie ?!
-Niestety jest....
-Biedne dziecko ...-Max pokręcił głową z dezaprobatą
-Dobra zmienię !
-Dziękujemy ! i dziecko też - Jay zaśmiał się
-Dan James może być ? - spytalam
-TAK ! - krzyknęli wszyscy
-A co do dziewczynki....
-Jakie wąty masz tym razem ?
-Lydia Alison mi wgl nie pasuje..
-Dobra dawaj swoje propozycje zanim mnie szlak trafi
-Tomsley ! - krzyknął Parker
-Maxine !
-Jayne ! - odezwał się Jay
-Nie nie i nie ,nie przechodzicie - wystawiłam im język
-No dobra powaga myślimy teraz - zarządził Max
-Wy....wy...UMIECIE MYŚLEĆ ??!! - udałam zdziwienie
Popatrzyli na mnie z miną poker face.Podniosłam ręce w geście poddania i zaczęłam się śmiać.
-Cicho kobieto my tu myślimy ! - powiedział poważnie Jay
-Diana ? Lisa ? Lauren ? - wyliczał Tom
-Czy Lisa Emily wam odpowiada ?
-TAK ! - odpowiedziało zoo
-Super - przewróciłam oczami
-Obijmy nowe imiona dla dziecka ! - Max uniósł piwo
Jay wziął piwo i dołączył do pijaków.Przyjżałam się uschniętemu kwiatkowi,tak to jest jak idioci kupują coś o co trzeba dbać.Rybka zjedzona z głupoty,kwiatek uschnął bo nie miał go kto podlać.Zrobiło mi się szkoda biednej roślinki,żałuje że nie umiem nic zrobić żeby go 'uzdrowić'. Dotknęłam jego uschniętych liści.Chwilę później zauważyłam,że listek powoli robi się zielony.
-Co kurwa ....?!
Kilka minut później cały kwiatek ożył tzn. był znowu zielony.
-Aria czy ten kwiatek nie był uschnięty ? -Siva zrobił minę WTF schodząc ze schodów
-Był,ale już nie jest...
-Jakim cudem ? -Wytrzeszczył gały Tom
-Dotknęłam i odżyło
-Dar ducha uzdrawia nie ? - Sev uśmiechnął się - widać roślinki też
-To znaczy....MOGĘ SPRAWIĆ ŻEBY ICH MÓZGI ODŻYŁY ?!
-Na to już nie ma ratunku niestety - Siva udał smutnego
-Ey , nasze mózgi żyją ! - oburzył się Tom
-I krzyczą,żeby je uratować od waszych chorych pomysłów - powiedział Nathan schodząc na dół
-Czyli rybki też nie wskrzesisz ? - Jay posmutniał
-Przetrawioną przez ciebie ? Raczej nie - wystawiłam mu język
-Czyli muszę odkupić.SZLAK !
-Powinieneś już dawno temu...
-Zapomniałem , a ty co oskarżyciel ?
-Tak
-A ugryź się !
-Wiesz chyba mogę sprawić,żeby twoje loczki ożyły - wyciągnęłam rękę w kierunku Jaya
-ODCZEP SIĘ OD MOICH PIĘKNYCH LŚNIĄCYCH ŚWIEŻYCH LOCZKÓW !!
-Jakie świeże,nie myte od kilku wieków...-zaśmiałam się
-GIŃ,PRZEPADNIJ MORDERCO LOCZKÓW ! - pisnął i uciekł
Zaśmialiśmy się wszyscy.
-Pjona mamy argument na ogarnięcie Jaya - Seev
-I na resztę - Nathan
Do domu wszedł mój brat.
-Jest problem,Josha ktoś porwał - powiedział
________________________
Next po długiej przerwie :3
Mam nadzieje,że się podoba.
Z szczególną dedykacją dla Gosi,pisane przy naszej konfie (pizd o drzewo,pizd o drzewo ....xD ) <3

piątek, 28 grudnia 2012

Part 26 - Propozycje imion i niespodzianka

Wstałam rano i zauważyłam,że Nathana już nie ma.Przejrzałam po raz kolejny pamiętnik matki.Opisała nawet pierwsze spotkanie z ojcem.Od początku wiedziała czym jest i miała nadzieje że i ona się taka stanie.Nie wiedziała jednak,że to spawa genów.Zeszłam do kuchni,była pusta jak nigdy.Usiadłam na kanapie i spojrzałam w stronę gdzie kiedyś było akwarium Sivy.'Jay już dawno powinien odkupić mu tą rybkę'. Nie umiałam wysiedzieć w miejscu,może gdybym nie była sama.Wyszłam z domu.Nie byłam głodna więc polowanie odpadało.Po chwili postanowiłam pójść do parku,gdzie kiedyś spędzałam dużo czasu.Usiadłam pod drzewem i wspominałam swoje życie zanim spotkałam Seev'a.Dzięki niemu mam teraz przyjaciół,nie żyję w strachu i mam chłopaka.Rozmyślania przerwał mi znajomy piesek.
-Słodziaku ty nadal tutaj ? - pogłaskałam psa za uchem
To był ten sam pies,którego dokarmiałam wcześniej gdy byłam bezdomna.
-Przepraszam,ale to mój pies i chciałabym już go zabrać do domu - powiedziała jakaś dziewczyna zapinając psu obroże
-Oczywiście,ale niedawno dokarmiałam tutaj tego psa i nawet zadałam sobie ten trud aby porozwieszać ogłoszenia i znaleźć mu właściciela.Dlaczego się wtedy pani nie zgłosiła ? - spytałam uśmiechając się przyjaźnie
-Niech mi pani czasu nie zabiera ! To mój pies i koniec ! - krzyknęła i odeszła odciągając psa aż ten piszczał z bólu
Przewróciłam oczami i siedziałam dalej.Nagle zauważyłam obok siebie kartkę papieru.Rozejrzałam się wkoło,ale park był pusty.Co jeśli to od Madeleine ? Pełna obaw otworzyłam

"Mam dla ciebie niespodziankę.
Przyjdź do domu
N <3"

 Zaśmiałam się,czego ten debil nie wymyśli.Posłusznie poszłam do domu.W salonie leżeli rozłożeni na kanapie i stole Max,TomTom i Jay.Przed kanapą stała strzałka w górę czyli na schody.
-O Aria ! Miałem to trzymać,ale wiesz nie chciało mi się - wzruszył ramionami Parker
-Leniuch - zaśmiałam się
Weszłam do naszego pokoju,na łóżku leżała karteczka i jakaś paczka.

"No Hej słońce !
Ubierz się i podążaj za mapą,która jest niżej.
N <3 "

Uśmiechnęłam się.Otworzyłam pudełko,w środku była [ka buum xd].Na sam widok oczy mi się rozszerzyły.Sukienka była śliczna.Przebrałam się szybko,teraz tylko znaleźć buty i dodatki.Czerwone szpilki hm...powinny być dobre.Wzięłam mapę do ręki i wyszłam z domu.Doprowadziła mnie do jakiejś restauracji.Weszłam do środka,było pusto.Na podłodze były płatki róż.
-I'm glad you came - szepnął mi Nathan do ucha
-Nath , z jakiego powodu to przygotowałeś ? - odwróciłam się do niego
-Pierwszy raz nie musi mieć okazji słonce , tak wgl. ślicznie wyglądasz - pocałował mnie w policzek
-Dziękuje , więc co tam masz ? - wskazałam na restaurację 
-Chodź się przekonasz - wziął mnie za rękę
Na środku był jeden stolik,a na nim tylko butelka szampana.Na podłodze leżały płatki róż,a w tle leciała wolna muzyka.
-Pomyślałem,że po co nam jedzenie skoro jesteśmy wampirami - odsunął mi krzesło
-Więc będziemy pić i patrzeć na siebie ? -zaśmiałam sie
-Będziemy rozmawiać przede wszystkim
-A o czym to ?
-O imieniu dla dziecka - powiedział nalewając szampana
-Jakie proponujesz ?- spojrzałam na niego - oprócz James Nathan oczywiście
-Przecież jest piękne ! - udał urażonego
-Kochanie serio jakie jeszcze proponujesz ? - uśmiechnęłam się
-Jack i Louise ? 
-Hm..Jack mi się kojarzy z psem 
-To nie , może by tak Jamie ?
-Jakoś nie pasuje , co ty na Alfie ?
-Aflie ? Nieee - pokręcił głową i łyknął szampana - Aaron ?
-To mi się z kolei kojarzy z jakimś królem , może Stilles ? 
-Ładne i niespotykane ,może być o ile będzie to James Stilles albo Stilles James
-Niech będzie - zaśmiałam się - teraz dla dziewczynki 
-Rebeccka ? 
-Jeszcze będa na nią wołać Becka ,lepiej nie
-Lucy ? 
-Hau Hau - naśladowałam psa
-Dobra,dobra kapuję nie pasuje ci - zaśmiał się - Lydia ?
-Śliczne ! - uśmiechnęłam się szeroko
-Dziękuje ,że mnie doceniasz a drugie jakie ?
-Katie ? Alison ? Olivia ? 
-Katie , kojarzy mi się z kotem więc nie ale Alison może być - uśmiechnął się
-No i załatwione , Stilles James i Lydia Alison 
-Tak piękne imiona z nazwiskiem Sykes
-Będą nosić moje nazwisko,ponieważ nie jesteśmy małżeństwem głąbie - wystawiłam mu język
-Jeszcze nie - wstał
-Nathan co ty ...? - urwałam
Sykes klęknął przed mną i wyciągnął pudełeczko.
-Ario słońce zostaniesz moją żoną ? - spytał patrząc mi w oczy
-Oczywiście,że tak - wzruszyłam się
Nathan wsunął mi pierścionek na palec i podniósł.Okręcił mnie w powietrzu i przytulił mocno.
-Nath,przecież wiedziałeś co powiem
-Wiedziałem,ale i tak jestem najszczęśliwszym facetem pod słońcem
_______________________________
Bardzo go zjebałam przyznać szczerze 
Dobra,oby się wam podobał ♥
Nie bd wam dupy zawracać , do następnego.
Niech cynamon będzie z wami ! 
(ciupkę mi wali xd)
Ps.Sandy i Gosiu wiecie że was kocham ? xd ♥

czwartek, 13 grudnia 2012

Part 25 - Die or join me

-Madeleine , co ty tu robisz ? I po co wzięłaś Bonnie ?
- Bo wiesz potrzebuję niewolników ,żeby podbić świat mody i zręczne wampiry będą idealne - zauważyłam błysk w jej oku - No więc idziemy do zakładu pracy
-Nie jesteśmy już twoimi niewolnikami ! - krzyknęła Emily stając koło Natalii
-Och znowu jesteście niespodzianka !
-Nie masz prawa ! - krzyknęłam
-Ciebie nie ruszam , bo masz dziecko a i tego nic nie wartego mojego wnuczka też - prychnęła w kierunku Nathana
-Nie możesz nas zabrać - powiedział Max stając obok siostry
W tym momencie Bonnie zaczęła coś mówić pod nosem.Max krzyknął i upadł.
-Co mu robisz ?! - krzyknęła Emily kucając przy nim
- Die or join me - szepnęła
-Nigdy - krzyknął  Nathan
-Oh ucieszycie się jak wam powiem,że Masonowie już są po mojej stronie ? - zaśmiała się gorzko - Wystarczyło porwać tego najmłodszego
-Czy ty masz uczucia ?! - krzyknęła Natalia
-Nie możesz zmienić ludzi w wampiry i zmusić ich do pracy ? - spytałam - przecież nowo narodzeni są silniejsi
-Nie chce młodych wampirów , wolę was i tą bandę śmierdzących zmiennokształtnych - skrzywiła się patrząc na JJ i jego kolegów - - a i tego dampira też nie chce , za słaby
-Zostaw go już - powiedziała Emily z łzami w oczach
-Nie , chyba że się zgodzicie inaczej umrze
Spojrzałam na Nathana,po chwili i on spojrzał na mnie.Szkoda,że nie może czytać w moich myślach.Mam nadzieje,że odgadł co chce mu przekazać.Chciałam,żeby użył swojej mocy mimo iż nie wiele nam to pomoże.Wolę walczyć niż się poddać.Chyba się domyślił,bo wbił wzrok w Bonnie.
-Madeleine zostaw Maxa w spokoju - powiedziałam spokojnie,żeby odwrócić jej uwagę
-Ario zrozum,że mówię prawdę jeśli się nie zgodzicie on zginie i wy także
-Jesteś mi winna przysługę pamiętasz ?
-Co to ma z tym wspólnego ? - spytała lekko zdziwiona
-Więc wyświadcz mi przysługę i zostaw nas w spokoju
-Wiesz,że nie mogę tego zrobić...
-Zabiłaś tyle osób ,żeby doprowadzić do mojego końca to ich przynajmniej oszczędź ! - przerwałam jej
-Tak nie może być
-Na świecie jest tyle wampirów idź sobie znajdź innych ! - stanęłam naprzeciwko jej
-Nie będę szukać gdy są pod ręką !
-Jesteś mi to winna - szepnęłam cicho - No proszę cię , przecież wiem że nie jesteś potworem
- I tu się mylisz , bo jestem .Nie uważasz,że darowanie wam życia to wystarczająca przysługa ?
-Mówiłaś co innego , mam świadków .
-Błagam ! - jęknęła Emily łamiącym się głosem - On już długo nie pociągnie
-Bonnie przestań .Nie widzisz,że ona cię sprowadza na złą drogę ?
-Daruj sobie , ona jest pod wpływem - warknął Thomas
-Zaczarowałaś ją ?
-Nie miałam wyjścia , nikt jej jeszcze nie zepsuł
-I ty musisz to zrobić - stwierdził Jay
-Oczywiście,że ja - zaśmiała się - To jak co wybieracie ?
-Nie przyłączymy się - stwierdził dumnie Tom
-Proszę cię , wyświadcz mi tą przysługę jesteś mi to winna - szepnełam
-Nie - zamknęła oczy i podniosła ręce - Skoro wolicie umierać to proszę bardzo ..
Już myślałam,że to koniec że zaraz umrę.Gdy nagle poczułam podmuch wiatru.Odwróciłam się Jay zniknął.
-Gdzie on jest ? - zmartwił się Siva a po chwili spojrzał wrogo na Madeleine - To twoja sprawka !
-Niestety nie moja , nie wiem co się stało z waszym kolegą.
-Madeleine ostatni raz cię proszę zostaw nas w spokoju - spróbowałam po raz kolejny
-Nie Ario - powiedziała zrezygnowana - Teraz pożegnajcie się z życ...
Nagle jakby zabrakło jej tlenu chodź wampiry go nie potrzebują.Podniosła ręce do szyi jakby próbowała się uwolnić z uścisku.
-Coo się dz...dzieje ?- jęknęła Natalia
-Nie mam pojęcia - szepnął Max z szeroko otwartymi oczami
-A teraz obiecaj,że nas zostawisz w spokoju
Za Madeleine pojawił się nagle....Jay.Podduszał ją od tyłu.
-Zooo...sta...wie - szepneła cicho
-Obiecaj !
-Obb...iecujje
Puścił ją.
-Teraz widzisz jak łatwo jest mi cię zabić - powiedział - Teraz odejdź i nie wracaj
-Zostaw tutaj Bonnie - powiedziałam - nie dam ci jej zepsuć
-A weź sobie ją,mało doświadczona w czarach
-Co z Masonami ? - spytał Seev
-Też ich wypuszczę - westchneła
Wyszła trzaskając drzwiami.Max przestał czuć ból,a Bonnie się ocknęła się.
-Co się stało ? Nic nie pamiętam
-Może to i lepiej , chcesz wrócić do klanu ?
-Tak chyba będzie najlepiej
-Dobrze,jak coś to wpadaj na nauki - uśmiechnęłam się
-Dzięki  to do zobaczenia.
-Jay co to było do cholery ?! - warknął Tom - Czemu nie mówiłeś ,że robisz się niewidzialny ?
-Mam zdolność wtapiania się w otoczenie konkretniej - zaśmiał się
-Ej,ludzie może odpoczniemy ? - spytałam - za dużo emocji na dziś
-Jaasne - przeciągnął Max
-Możemy zostać ? - spytał Shelley
Spojrzałam na resztę , pokiwali głowami.
-Jasne , chłopaki pokażcie im wolne pokoje ja muszę się położyć.
-Braanoc - powiedzieli wszyscy chórem
Poszłam na górę,szybko się przebrałam i położyłam w łóżku.Chwilę później przyszedł Nathan i usiadł obok.Nic nie mówił.
-Nath..co jest ? -spytałam
-Ja..-zaczął cicho- bałem się,że cię stracę...
-Nathan , żyjemy obydwoje a raczej troje - uśmiechnęłam się
-Na szczęście - odwrócił się w moją stronę i spojrzał mi w oczy - Uwierzysz jak powiem,że nie mogę się doczekać narodzin ?
-Hahahahahahaha , nie - zaśmiałam się
-Świnia - wystawił mi język
-Znowu zaczynasz kozofilu ?
-Kozofil ?
-Tak , pedofil kóz
-A nie zoofil ?
-To ogólnie,że zwierząt a ty jesteś kozofilem
Położył się obok.
-Z innej beczki , jak nazwiemy dziecko ?
-Nie myślałam o tym, co proponujesz ?
-No nie wiem , oby to był chłopczyk
-Dziewczynki nie pokochasz ? - udałam smutną
-Oczywiście,że pokocham ale wolę syna - zaśmiał się
-To co może od razu nazwij go James Nathan
-O idealnie !
-Debil - przewróciłam oczami
-Ale na serio , jak je nazwiemy ?
-Pomyślimy jutro dobrze ? - uśmiechałam się do niego
-Jasne
Przygarnął mnie do siebie i ucałował w czoło.
-Dobranoc kochanie
____________________________________
Jest trochę dłuższy chyba , już bardziej nie mogłam rozpisać :)
Mam nadzieje,że jest ok.
Do kolejnego kociaki (albo koźlątka :p )  ♥

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Part 24 - Odpały

-Yyyy... co ? - podniosłam głowę
Wszyscy patrzyli się na mnie z miną What The Fuck ?! Chłopak,który się odezwał miał tak jak ja ciemne włosy oraz piwne oczy.'Piwne oczy , jak mama' pomyślałam.Wskazał głową na podwórko,wyszłam za nim.
-Aria prawda ? - odezwał się znowu - Od razu cię poznałem masz rysy po mamie
-Czyli to ty - spojrzałam mu w oczy - Wiedziałeś,że masz siostrę ?
-Tak - spuścił wzrok - Nie mogłem się ujawnić,ani spotkać się z tobą.
-Dlaczego ?
-Zabronili mi,wiesz jak było wtedy póki utrzymywali że moi rodzice nie żyją nikt nie mógł mnie wsiąść siłą do walki.
-Och rozumiem.Czarownice mówiły,że jesteś krwiożerczym zmiennokształtnym możesz to wytłumaczyć ?
-Och jasne , u nas w rodzinie w linii męskiej jest przekazywany gen zmiennokształtnych zależnie od cech charakteru jest to w jakie zwierze się zmieniamy.Zanim ten gen się u mnie ujawnił zostałem zmieniony w wampira i jestem takim wybrykiem natury - zaśmiał się
-Czemu w linii męskiej ? FOCH ! (bez skojarzeń Sandy i Marta xd)  też bym chciała
-Tym masz zdolność ducha,a to jest rzadkość
-Skąd to wiesz ?
-Czarownice - znowu się zaśmiał
-To w co się zmieniasz ? - spytałam na niego
-W pumę - odparł dumny
-Uważaj tutaj grasuje zła wampirzyca,która robi kolekcje ciuchów z zmiennokształtnych - zaśmiałam się
-Skąd to wiesz ? - spytał poważny
-Widziałam na własne oczy jak zabija tygrysa syberyjskiego
-Jasmine nie żyje ? - posmutniał 
-Była dla ciebie kimś ważnym ?
-Przyjaciółką , ostatnio wybili nam całe stado 
-Przykro mi na prawdę 
-Teraz mam ciebie - przytulił mnie,a ja odwzajemniłam - Nareszcie cię znalazłem (I found you .... :3)
-Też się cieszę - odsunęłam się - Ehem nadal nie wiem jak się nazywasz 
-Jamie ,ale mów mi JJ - uśmiechnął się - wracamy do środka siostro ?
-Tak bracie - zaśmiałam się
Weszliśmy do domu.Na stole oczywiście alkohol , a Tom tańczył na stole.
-PATRZCIE MUCHA ! - krzyknął - Tak fajnie lata , można ją zgwałcić !
-Tom ogar , nie dasz rady zgwałcić muchy - powiedział Seev 
-A wiesz,że rekiny nie potrafią srać ? - bełkotał - i że 2 + 2 to czworokącik a 2 to dwu pak ?
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Wy ja siedzę na spodniach ! - krzyknął zdziwiony Jay co spowodowało kolejne śmiechy
-Jak dla mnie możesz siedzieć bez - szepneła Natalia 
-Ostatnio siedzę na basenie patrzę a tu butla z chlorem , tak sobie myślę pewnie pusta to sobie powdycham -  powiedział Max    
-Ty ćpunie ! - krzyknął Nathan - Wiecie co robi słowacki na piramidzie ? Stawia klocki
-Niezły suchar młody - zaśmiał się Siva
-Iść taką obojętność jak ja mieć do świata ... - recytował Tom - Coś mi tu kurwa koło nosa lata !
-Tom ty poeto odstaw alkohol - zaśmiała się Emily
-Jak jest szlachta od tyłu ? PROSTYTUTKA ! - krzyknął Jay
-Kolejny jebie sucharami - załamał się Max
-Patrz gołąb ! - krzyknął Seev i podbiegł do okna
-Serio gołąb ? A wygląda jak niedorozwinięta świnia - powiedział Jay
-Że co kurwa ? - spytał Nathan - Ptak wygląda jak świnia ?
-Koniec imprezy Madeleine przyszła - do domu wpadła Madeleine razem z Bonnie
Wszyscy zamarli.
_____________________________________________
Znowu krótki xD lol zabijecie mnie x
Dedyk dla hm...Ludzi czytających xD
Naszło mnie na głupie teksty.
Do 25 który może bd dłuższy Amen.

niedziela, 9 grudnia 2012

Part 23 - Pamiętnik

-Czarownice ? - spytałam zdziwiona
-Taa, chwileczkę - zadzwoniła do kogoś - Fabian przyjdzie po tygryska,a my idziemy to sprawdzić
Nie mogłam protestować,bo to by nic nie dało.Poszłam za nią.W głębi lasu stała chatka z drewna.Dość duża,mogła pomieścić spokojnie z 20 osób.Madeleine podeszła do niej i zapukała.Otworzyła niska stara kobieta z siwymi włosami.
-Panienka Madeleine - powiedziała z mocnym irlandzkim akcentem - Oraz panienka Aria
-Skąd pani nas zna ? - spytałam
-Znam wszystkie nadprzyrodzone stworzenia w tym mieście moja droga - uśmiechnęła się - Wejdźcie proszę
Weszłyśmy.Oczywiście byłyśmy podejrzliwe,ludzie tak o wpuścili nas do domu wiedząc kim jesteśmy.
-Przepraszam - przerwałam ciszę - Mogę wiedzieć kim jesteście ?
-Czarownicami z rodu De SilverMood , zajmujemy się kryciem waszych szkód jak i zarówno pomagamy wam.
-Pomagacie wampirom ? - spytała Madeleine
-Owszem
Wtedy zauważyłam,że na szyjach niektórych czarownic widnieją ślady po ugryzieniu.Myślałam,że raczej powinny być przeciwko.
-Przepraszam ...-zaczęłam nie znając imienia starszej czarownicy
-Nancy , mów mi Nancy - uśmiechnęła się przyjaźnie
-A więc Nancy jeśli mogę spytać dlaczego niektóre z was mają ślady po ugryzieniu na szyi ?
-To zdaje się moja sprawka - powiedziała jakaś dziewczyna z końca pokoju
Była to wysoka,szczupła,zielonooka wampirka o ciemno brązowych włosach. 
-To jest Bonnie,została przemieniona przez wampira kilka lat temu jednak nadal może praktykować magię chyba taki jest jej dar.
-To już wiemy dlaczego pozwoliliście nam tak po prostu tu wejść - odezwała się Madeleine
-Tak , mamy nadzieje że pomożecie jej się zapoznać ze światem wampirów niestety my nie możemy jej pomóc.
Spojrzałyśmy na siebie z Madeleine,ona wzruszyła ramionami.
-Nie mam nic do roboty
-Lepiej nie zmień jej na sobie podobną - rzuciłam szybko
-Spokojnie,nie martw się o to - zaśmiała się 
-Naukę zaczniecie od jutra dobrze ? - powiedziała Nancy
-Oczywiście - Madeleine odwróciła się na pięcie - Do jutra w takim razie
Uśmiechnęłam się i poszłam za nią.
-Panienko Ario - powiedziała Nancy
-Słucham ?
-Pani brat żyje - uśmiechnęła się szeroko
-Ja nie mam brata - zdziwiłam się - Jestem jedynaczką
-Ma panienka starszego brata,którego rodzice oddali ponieważ było to nie ślubne dziecko.Wszystko jest opisane tutaj - podała mi zeszyt - To pamiętnik twojej matki.Twój brat także jest wampirem,a raczej krwiożerczym zmiennokrztałtnym.
-Wkrótce się spotkacie - powiedziała młoda czarownica stojąca za nią
-O kochana miałaś wizję ? - spytała ją Nancy
-Tak,brat cię rozpozna - uśmiechnęła się do mnie
-Dziękuje.
Idąc otworzyłam zeszyt i zaczęłam czytać.Nawet się nie kapnęłam kiedy byłam pod domem.Moja matka miała 18 lat kiedy urodziła syna,czyli był od mnie starszy 6 lat.
-ARIA ! - krzyknął Tom
-Tak ćwoku to ja - powiedziałam nadal czytając pamiętnik
-Oderwij się od tej lektury - powiedział George
-Nie muszę skończyć - uśmiechnęłam się nawet nie podnosząc głowy
-No weź poznaj moich kolegów - mówił dalej Shelley
-Aria ? - spytał jakiś nieznajomy głos - To ty siostro ?
________________________________________
Z dedykacją dla Sandy ♥
W następnym będziesz miała większą rolę obiecuje ci słońce :*
3,983 wyświetlenia ? O.O
Wow dziękuje :*
Następny jak będzie 6 komów ,albo 7 zobaczymy ^^
Pa mordki ♥

sobota, 24 listopada 2012

Part 22 - Czegoś takiego jeszcze nie widziałaś

-Miejmy to już za sobą - westchnęłam gdy weszliśmy do pokoju
Usiadłam na łóżku i spojrzałam na niego.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś ? - w jego oczach widziałam zranienie
-Bałam się , z jednej strony wiedziałam że mnie nie zostawisz ale z drugiej obawiałam się .. - spuściłam głowę - nic mnie nie usprawiedliwia 
-Kochana... - podszedł do mnie i chwycił mnie za podbródek żebym na niego spojrzała - Nie obwiniaj się,powinienem się domyśleć.Słyszałem coś dziwnego,ale nie pomyślałem że to może być dziecko.
-Gdy jestem winna !
-Nie pozwolę ci się obwiniać mała ...
-Mała to jest twoja pała - odgryzłam się
-Widziałaś i chyba nie narzekasz na wielkość - zaśmiał się a ja przewróciłam oczami - Jakim cudem zaszłaś w ciąże ?
Opowiedziałam mu wszystko co powiedział mi Harry.Był zdziwiony,ale z drugiej strony szczęśliwy.
-Będę tatą - zaśmiał się
-Popierdolony Nathan Sykes będzie tatą kto by się spodziewał ?
Uniósł brew.
-Wątpisz w moje zdolności rodzicielskie ?
-Tak - teraz ja się zaśmiałam
-Osz ty gnido - pocałował mnie
-Zboczeniec - wystawiłam mu język
-Nimfomanka
-Pedofil
-Gwałcicielka
-Idiota
-Kujonica
-Dżemofil
-Dżemofil ? - zdziwił się
-Tak idioto - zaśmiałam się - Dżemofil to pedofil dżemu
Zrobił minę typu What The Fuck ?!
-Oj debilku , co z ciebie będzie ?
-Muchomor ?
Zaśmiałam się.
-Brakowało mi twojego śmiechu - przygarnął mnie do siebie - tęskniłem
-Ja także - poczułam kopnięcie w brzuchu - raczej my
Zasnęliśmy wtuleni w siebie.Rano wstałam cicho i poszłam do kuchni.Musiałam się napić krwi z woreczka.To nie to samo co z żyły,ale nie mam czasu na polowanie.Popijając naszło mnie na wspomnienia.Miałam dużo kuzynów,z czego połowa umarła na nieuleczalne w XV wieku choroby.Jednak wielokrotnie widziałam ich twarze kilkanaście lat później.Może tak jak ja ktoś zmienił ich w wampiry ? Chyba się tego nie dowiem.Usłyszałam samochód na podjeździe.Podeszłam do drzwi i uchyliłam je.Zobaczyłam Shelley'a i Harrego.
-Następnym razem na samobójczą misje jedziemy z tobą dobrze ? - powiedział George przytulając mnie
-Jasne - odwzajemniłam uścisk
-Dziewczyny dotrą później , może zmienimy chwilowo miejsce zamieszkania - rozejrzał się po okolicy
-Wejdźcie - zaprosiłam ich do środka - Napijecie się czegoś ?
-Z waszych przyziemnych napoi poproszę piwo - Styles rozłożył się na kanapie
-Też może być - George uśmiechnął się do mnie
-Leci - rzuciłam  w Harrego
Niestety złapał , co za pech.
-Ehem .. Aria ? - zaczął Geo
-Tak ? - spojrzałam na niego
-Kominek zawsze zaczyna się sam palić ?
-Nie powinien - podeszłam do niego i kleknęłam 
Po chwili wyleciała z niego karteczka.

"Droga Ario ,
Chciałabym żebyś towarzyszyła mi w polowaniu.
Mam ochotę zapolować na zmiennokształtnego.
Jeśli chcesz iść ze mną i pilnować abym nie popełniła czegoś złego jak zabicie całej rodziny i zjedzenie małych dzieci to bądź koło mojego domu o 13.
Bądź punktualna,nie lubię czekać.
Pamiętaj,żadnych osób z wewnątrz.
Nawet mojego pra wnuka,jeszcze by się przeraził.
Ale powiedzieć mu możesz,żeby się biedak nie martwił.
Emily i Natalia mogą zostać u was , jeśli im pozwolicie.
Daje im wolną wolę.
Znalazłam im lepsze zastępstwo.
Mam nadzieje,że przyjdziesz.
Czegoś takiego jeszcze nie widziałaś.
M.
P.S. Wyrzuć to po przeczytaniu."

-To Madeleine - westchnęłam i wrzuciłam karteczkę do ognia - chce żebym z nią zapolowała
-Chyba się nie zgodzisz ? - powiedział Tom wchodząc do salonu - Witam nowoprzybytych
-To tylko polowanie Thomas - spojrzałam na niego - jeśli się nie pojawię wybije całą rodzinę razem z dziećmi
-Jak można zabić małe dziecko ? - spytała Emily - Ona jest zdolna do wszystkiego
-Nie zabije tylko zje jeśli widzicie różnice
-O której masz tam być ? - spytał Harry
-O 13 , czyli za pół godziny
-Nie możesz iść sama - powiedział Max
-Kazała mi przyjść sama i to nie jest podstęp Maximilianie , zresztą przeprosiła Emily to słyszała - wampirka potwierdziła moje słowa kiwając głową
-Ale dlaczego ?
-Bo wasza psychika tego nie wytrzyma - podeszłam do drzwi - przekażcie Nathanowi gdzie poszłam i żeby też za mną nie szedł.
-Jasne -odpowiedzieli chórem 
-Aha Emily i Natalia mogą tu zostać jeśli się zgodzicie,Madeleine dała im wolną rękę
-Wróć przed 23 mała  - powiedział Tom
-Pff i jeszcze co ? Bądź pod telefonem ? - już otwierał usta żeby coś powiedzieć ale nie dopuściłam go do głosu - IDĘ !
Wybiegłam z domu.Punktualnie o 13 byłam pod jej domem.
-Jesteś jak miło - powiedziała - Chodźmy więc , nie traćmy czasu
-Czemu chcesz polować na zmiennokształtnego ? - spytałam jak szłyśmy przez las 
-Chce sobie zrobić kilka rzeczy , wiesz takie DIY - zaśmiała się 
-Kim jest twoja ofiara ? 
-Tygrys syberyjski,który jest tu przejazdem - spojrzała na mnie kątem oka - Chcesz wiedzieć co sobie z niego zrobię ? 
-Jaasne 
-To tak : z sierści płaszczyk , z serca bransoletkę , z płuc kozaczki , z trzustki rękawiczki , naszyjnik z wisiorkiem z jelita cienkiego i odbytu , z mózgu flakonik na kwiatki , z krwi zrobię sobie manicure i pedicure , z uszu kolczyki ,z żył łańcuch na święta , czaszka na kominek , z mięśni poduszka i kocyk , resztę kości sproszkuję i będę wdychać 
-Niczym Lady Gaga - rzuciłam
-Cii ! Zostań tu !
Pobiegła i rzuciła się na tygrysa.Skręciła mu kark i zawlekła za przednią łapę do mnie.
-Widzisz jakie to łatwe ? I już masz kolekcje jesień-zima ! 
-Super możemy wracać ? - spytałam
-Jasne.
Wracałyśmy w ciszy.Po kilku minutach Madeleine się zatrzymała.
-Czujesz ? - spytała
-Ale co ? 
-Czarownice
_______________________________
Oto po długiej przerwie (bo od 5 listopada) mamy 22 . Kto się cieszy ? 
Mam już dziki pomysł na następny ^^
Mam kilka spraw :
I.Komentarze - Nie są najważniejsze , ale chce poznać dzięki nim waszą opinie więc proszę zostaw komentarz to nie kosztuje dużo tylko minutę twojego czasu :)
II.Nominacje - Nie wiem o co z nimi chodzi , nie wiem kto mnie nominował więc wybaczcie ale nie napiszę swoich nominacji . Po prostu nie ogarniam tego.
Tyle chyba.
Opis co Maddie chce zrobić z tygrysa wymyśliłam z Magdą w kościele xd
Dedykacja dla :
Sandry ♥ Pojawisz się w następnym rozdziale kochana 
Marty ♥ Pisałam przy naszej rozmowie i rzucaniu jedzeniem 
Gosi ♥ Ja i mój JJ , u boku po lewej 
oraz mojemu kochanemu zespołowi tanecznemu ♥
Do następnego kociaki ♥